marzec 2020

Mały terrorysta – jak żyć z terierem i nie zwariować

Myśl o poszerzeniu naszego zwierzyńca o psiego przyjaciela przyszła dość nagle, przy okazji rozmowy o przekraczaniu stref komfortu. Kołatała i nie chciała przestać. Wszędzie widziałam pieski. Przeszukiwałam nałogowo internet. Czytałam fora i blogi. Uczyłam się o rasach, wymaganiach, problemach. Nagle pojawiło się małe-białe terierkowe COŚ i podbiło zupełnie moje serce. Czytałam zachwycona: „bystry, inteligentny łobuziak” (cudownie!), „kocha ludzi, jest wesoły, energiczny, odważny, uparty” (chcę!), a że „szczekliwy” (no, jakąś małą wadę musi mieć, co to za pies bez wad). JRT! Ideał – pomyślałam. […]

Mały terrorysta – jak żyć z terierem i nie zwariować Dowiedz się więcej »

#sen  Brałam udział w warsztatach tanecznych. Masterclass z kimś bardzo ważnym. Na wielkiej scenie, z czarną podłogą baletową. Moje ciało doskonale pamięta zapach teatralnego kurzu. Gładką strukturę podłogi baletowej, która odbija wszystko, jak tafla wody. Przylega przyjemnie, jak druga skóra. #obserwator Siedziałam na czerwonym pluszowym krześle, w ostatnich rzędach widowni. Może przebierałam się tam w strój do ćwiczeń?! – Nie pamiętam. Wiem, że bezwstydnie chłonęłam obrazy. Głosy, śmiechy, kolory, przyjazne twarze, sylwetki, gwar, trzaskające krzesła.

Dowiedz się więcej »

Tydzień w zamknięciu. Kronika. 

Koronafaszyn.  Wczoraj. Widziałam panią w średnim wieku, z kanarkowo – żółtymi rękawiczkami rowerowymi na dłoniach i bawełnianą niebieską maską, ubraną tylko na obszar ust. Nos pozostawał odsłonięty. Ochronna wartość tego zestawu jest wątpliwa, ale wyglądała nieźle jako stylówa. Nie śmiałam podejść i zapytać.  W parku dwoje staruszeńków zawiniętych szczelnie w płaszcze przeciwdeszczowe (takie foliowe, dostępne w kioskach) tuliło się do siebie namiętnie. Trochę mnie to wzruszyło.  Wczoraj również, niemal przez całą drogę z parku

Tydzień w zamknięciu. Kronika.  Dowiedz się więcej »

Czas płynie. Godzimy się ze stratą. Z każdą chwilą boli trochę mniej.  Idę powoli, rozglądając się na boki. Mój świat znowu ma kolory! Tęsknota już tak nie dławi i prawie można oddychać pełną piersią. Śmiać się naprawdę. Twarzą i oczami. Czuć szczęście. Ta przestrzeń jest znowu dostępna.  Czasami noce są trudne. Bezbronne. Pełne cieni. Wspomnień. Snów. Zamykam oczy i już, coraz rzadziej, ale wraca zapach, pamięć troski w głosie, gładkość skóry i chłód całowanych policzków. Dotyk. Czułość matkowania.

Dowiedz się więcej »

Żywoty muz. Część II

Następnej pani nikomu przedstawiać nie trzeba, wystarczy skojarzyć z nią prosty czarny kostium i sznur pereł. Coco Chanel. Innowatorka modowa, której kobiety zawdzięczają „małą czarną”, żakiet w czarno-białą pepitkę, perfumy i sztuczną biżuterię. Za sprawą Coco kobiety zaczęły cenić wygodę w noszeniu ubrań, które owa wizjonerka stylu potrafiła zmyślnie łączyć z ponadczasową elegancją. Mimo trudnych dla kobiecych inicjatyw czasów. Choć prywatnie była zapatrzoną w siebie zołzą, z którą życie było nie do zniesienia, zawodowo zawsze stawiała dobro płci pięknej na pierwszym miejscu. Podziwiam NOWOCZESNOŚĆ w jej myśleniu, ODWAGĘ w realizowaniu własnych pomysłów oraz pewność,

Żywoty muz. Część II Dowiedz się więcej »

Żywoty muz. Część I

Uwielbiam czytać biografie.  Jestem typem podglądacza innych światów i niemal od zawsze pociągały mnie historie, wszelkie obyczajowe zawiłości, kontrowersje, zróżnicowane światopoglądy, talenty, błysk geniuszu i prosta zwyczajność. Humor i patos. Relatywizm spojrzeń. Subiektywność odczuć. Wchłanianie żyć innych osób to niezmiennie fascynujące doświadczenie. Świadomość, że choć przez dzielenie wspomnień, ale jednak mogę zanurzyć się w tym co już było, być w innym czasie, środowisku, świecie. Poznać, zrozumieć polubić, lub nie.  Zwłaszcza różnej maści pamiętniki są moim elementarzem

Żywoty muz. Część I Dowiedz się więcej »

Rozmowa o Pinie

Przywitał nas na schodach domostwa, jak na dobrego gospodarza przystało, szerokim uśmiechem i podaniem ręki. – Jestem Janusz. Janusz Subicz – padło sympatycznie i krótko. W pierwszej chwili zupełnie nie skojarzyłam twarzy, ani sylwetki, z tancerzem światowej sławy, którego przecież nie raz oglądałam na archiwalnych nagraniach spektakli Piny Bausch. Do tego okazał się mężem mojej ulubionej tancerki – Nazareth Panadero. Dopiero ostatniego dnia ośmieliłam się podejść, zadać pytania, porozmawiać. Wieczór cudów. Inspiracji i zachwytów. Życia barwnego, pełnego anegdot, uroczych

Rozmowa o Pinie Dowiedz się więcej »

0
    0
    Koszyk
    Koszyk jest pustyWróć do sklepu
    Przewijanie do góry