Kilka słów o miłości

Czy wierzysz w „bratnie dusze”? Dawnymi czasy skwitowałabym to pytanie wzruszeniem ramion i uśmiechem, ale przeznaczenie postawiło mi na drodze tę najważniejszą, jedyną – osobę numero uno! Ludzia na całe życie! Prawdziwą, wielką miłość. Dość nieoczekiwanie, w efekcie wielu zbiegów okoliczności. Jak w zwariowanej komedii romantycznej.  Czego nie znajdziesz w lesie, to ci do domu przyniesie. Poznaliśmy się przez mojego dobrego znajomego. Przyprowadził mnie do domu brata – konesera, posiadacza wielu ORYGINALNYCH płyt CD (2000 rok, heloł!), żeby w zacnym gronie znaleźć muzykę do pierwszego w naszym życiu spektaklu. Kuba, brat […]

Kilka słów o miłości Dowiedz się więcej »

Premiera !

Hurra !!! Mój blog startuje w Walentynki !!! Spieszę Cię zawiadomić że pierwszy wpis o miłości ( a jakże !) pojawi się 14 lutego.Lirycznie i z przymrużeniem oka odsłonię kulisy pewnej historii i opowiem Ci, jak, gdzie i kiedy poznałam swoją drugą połowę ….Do zobaczenia wkrótce … Ciao !

Premiera ! Dowiedz się więcej »

Mój świat ma kształt trójkąta,  z przestrzenią pomiędzy.  Pomiędzy mieści wiele,  jest nieskończenie  WOLNE  Mieszkają tam RELACJE  poezja, muzyka, taniec,  wyobraźnia,  dusze bliskich,  I to, co niewypowiedziane  JA też jestem pomiędzy I czwarty wymiar – CZAS 

Dowiedz się więcej »

Przeczytałam dzisiaj ładną rzecz o miłości.  Że udany związek jest wtedy, gdy ludzie podążają razem w jednym kierunku, z tą samą prędkością. Kiedy tak nie jest, jedna z osób zawsze znajdzie się w cieniu tej drugiej. 

Dowiedz się więcej »

Usłyszałam chyba najbardziej obrzydliwy komentarz odnośnie mojego życia, zupełnie niezasłużenie, totalnie z zaskoczenia, rzucony z „życzliwości” od wydawałoby się zacnych znajomych.  Tadam!  Że sprawiliśmy sobie psa, bo nie mamy … POTOMSTWA!  Chlast! Chlast!  Że jest to wybitnie egoistyczne zmuszać ICH progenitury do opłacania w przyszłości  naszych emerytur.  Dodam, że była to „luźna” rozmowa towarzyska z gatunku „co u ciebie słychać?”  Kiedyś w ramach riposty powtórzyłabym żartobliwie za Marią Pawlikowską, że „rodzić śmiertelników – to niedorzeczne”, lub rzuciłabym mimochodem, że idąc tropem przyrostu naturalnego jako

Dowiedz się więcej »

Podsłuchiwałam bezczelnie rozmowę dwóch studentek, odnośnie ubrań z drugiej ręki. Że bez sprawdzonego źródła nie noszą, że w lumpeksach i po kimś się brzydzą, że raczej  i namiętnie polują na okazyjne wyprzedaże  w zarach, czy innych haendemach.  Te panny kupują przynajmniej jeden nowy ciuch tygodniowo. Często kilka.  Nosz kurna – dramat.  Nie miałam pojęcia o skali tego zjawiska.  Od lat ubieram się w lumpeksach i co więcej, kupuję zwłaszcza ubrania vintage. Wychodzę z założenia, że jeśli przetrwały w tak dobrym stanie kilkadziesiąt lat, warto jest mieć

Dowiedz się więcej »

Retrospekcja.

Usiadłyśmy po zagranym udanie spektaklu. Pijąc wino. Otwarte okna, światło latarni, muzyka sącząca się z górnych pięter. Sytuacja niemal idealna. Rozmowa.  Nasze działanie zatoczyło krąg i już niemal się dopełniło. Przywiązałyśmy się do miejsca, którego wkrótce nie będziemy w stanie zarzymać.  W siermiężnej i bezdusznej polskiej rzeczywistości przestajemy mieć rację bytu. Zamykają się drzwi możliwości.  I okien na tę chwilę brak.  „Nie bój się zawracać! ” przeczytałam ostatnio

Retrospekcja. Dowiedz się więcej »

Oglądam właśnie w internetach idiotyczną wypowiedź młodej kobiety, która ma prawa wyborcze, dowód na własne nazwisko, prawo jazdy, może się uczyć, lub nie, ma własne pieniądze, konto, może podjąć pracę jaką sobie zamarzy, wyjść za mąż za kogo jej się  podoba, ale twierdzi, że NIENAWIDZI FEMINISTEK.  Nie mam cierpliwości dla głupoty! 

Dowiedz się więcej »

Ostatnią dekadę mojego życia zdominował RAK. Pierwszą bitwę, mimo, że wyglądała na beznadziejną, wygraliśmy.  RAK wycofał się i zahibernował. Czekał na lepszą sposobność.  Ach, jak łatwo było zapomnieć i żyć !!!  W zeszłym roku wszystko zaczęło się na nowo i RAK zabiera moich bliskich,  przyjaciół z prędkością światła.  Godziny na szpitalnych korytarzach. Widoki, zapachy. Szelest pościeli. Wdech.  Zbuntowane dziecko we mnie czepia się każdej dobrej myśli, nadziei, uśmiechu,  analizuje każde zasłyszane TAK.  Czas mija.  Stoję na zamarzniętym jeziorze i uczę

Dowiedz się więcej »

Jak się żyło w PRLu?

Obserwuję z niezmiennym zdziwieniem powrót do przeszłości, romantyczną tęsknotę za komuną. Połączoną często ze słodką  ignorancją, albo zwyczajnie z lukami w wiedzy.  Jak się żyło w PRL-u?  Otóż, spieszę wyjaśnić (info z pierwszej ręki), że: 1.kartki na żywność, to nie był wybór, czy wypasiony retro-gadżet, ale smutna rzeczywistość. Większość z nas jadła tylko to, co było na tych kartkach, w ilości przez nie określonej. Żeby dostać coś lepszego, innego trzeba było się nieźle nagłówkować.  Może wydawać się bajką (lub jak kto

Jak się żyło w PRLu? Dowiedz się więcej »

Gile do pasa, dreszcze, klucha w gardle… Znacie, podejrzewam, ten stan z autopsji.  A tu trzeba do pracy, milion spraw zaległych i żadnych perspektyw na wolne.  Sięgam po nowy lek o uroczej nazwie GRYPOSTOP. Na noc, coby skutecznie zadziałać i wybić zarazę.  Po pół godzinie.  Katar znikł, dreszcze też.  I nagle wszystko przyspieszyło.  Zamieniam się w delfina, którego mózg nigdy nie śpi. Jedna część mnie kreuje w wyobraźni nowe sceny do spektaklu, a w tym samym czasie druga połowa umysłu

Dowiedz się więcej »

Prawdziwa próba dojrzałości.

Prawdziwa próba dojrzałości.  Nikt nas nie uczy jak postępować z chorym bliskim. Jak być w relacji z dojmującym poczuciem ulotności.  Chodzić na paluszkach, czy funkcjonować normalnie?  Mówić prawdę, czy kłamać? Jak rozmawiać? Co mówić, gdy słowa więzną w gardle? Zwykłe sprawy wydają się nieistotne, a jednak są ważne. Błahostki zakotwiczają nas w tu i teraz, a pytania egzystencjalne funkcjonują tuż obok.  Można jednocześnie rozmawiać o testamencie i farbowaniu włosów.  Można płakać i uśmiechać się. Rozpaczać. Żartować.  Oglądać

Prawdziwa próba dojrzałości. Dowiedz się więcej »

0
    0
    Koszyk
    Koszyk jest pustyWróć do sklepu
    Przewijanie do góry