I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie. Głos z offu mówi manifest poetycki Zuzanny Ginczanki.
Słowa akcentowane są trafnie, tak aby najlepiej oddać ich sens. Poprawnie wykorzystywane pauzy i rytm wiersza budują napięcie i zrozumienie. Ewa Staroń ma zdolność głębokiej interpretacji tekstu.
Początek spektaklu „SZALOM! Partytura żydowska. Gdy niebo śpiewa w jidysz” to kadry codzienności, zwykłe rytuały żydowskiej rodziny, pierwsze zauroczenia, śluby, rozmowy przy stole, młodzieńcze odkrycia i fascynacje. Słyszymy piosenkę Leopolda Kozłowskiego z tekstem Jacka Cygana Rodzynki z migdałami, wzruszającą opowieść o marzeniach. Nikt nie spodziewa się, że za moment idylla zamieni się w grozę wojennego czasu. Już skończy się normalne życie, a zacznie walka o przetrwanie. Każdy stukot butów będzie wzbudzał lęk.
Na scenie dwie artystki: Joanna Potkowska i Ewa Staroń. Tworzą przestrzeń, w której muzyka, światło i ruch rozwijają się równolegle, reagując na siebie w czasie rzeczywistym. Struktura spektaklu rodzi się z chwili, relacji i energii współobecności artystek, co nadaje przedstawieniu unikalny klimat.
Taniec staje się formą upamiętnienia, oporu i głosem człowieczeństwa w obliczu przemocy.

Ważną rolę w „SZALOM! Partytura żydowska. Gdy niebo śpiewa w jidysz” odgrywają symbole o głębokim znaczeniu, kamienie uosabiają siłę, trwałość, władzę, pamięć, a świece reprezentują światło, duchowość, cud i ochronę przed ciemnością. Bezimienne bohaterki przedstawienia zamieniają radosną energię w bezradny krzyk. Jak w poezji Ginczanki wszystko przestaje być ważne oprócz silnej chęci istnienia. Grafiki Izy Świerad zmieniające się na ekranie potęgują napięcie, zaczynają blednąc wraz z dramatycznym rozwojem akcji. Wkrada się szarość i klimat zwiastujący grozę nadchodzącego czasu. Rozmywające się kontury zapowiadają nieuchronną zmianę – nic nie jest stałe, a granice między teraźniejszością, a przyszłością są płynne. Postrzeganie siebie staje się mniej zdefiniowane.

Najważniejsza w spektaklu „SZALOM! Partytura żydowska. Gdy niebo śpiewa w jidysz” jest muzyka Leopolda Kozłowskiego wybitnego pianisty, kompozytora, autora pieśni ,,W tych miasteczkach już nie ma nas” i wielu innych. Żydowska wrażliwość spotykała się w jego twórczości z elementami ukraińskimi, polskimi, rumuńskimi, rosyjskimi i romskimi.
Kozłowski twierdził, że muzyka czasem nie zdoła ocalić, ale może sprawić, że śmierć będzie lżejsza. Grał dla esesmanów w obozie w Kurowicach. Gdyby nie akordeon, nie przeżyłby. Artysta był kierownikiem artystycznym w Klezmer Hois w sercu krakowskiego Kazimierza i ostatnim przedwojennym klezmerem.
Przedstawienie inspirowane historią lokalnej społeczności żydowskiej pokazuje tragizm przeszłości, piękno utkane z łez i uśmiechu, angażuje emocjonalnie i wykorzystuje empatię. Zrozumienie perspektywy i myśli innych jest niezbędne aby wspólnota ludzka mogła żyć bezpiecznie. Taki trend jest złożony, ale warto o niego zabiegać.
Pamięć o Zagładzie w kontekście współczesnych realiów odgrywa ważną rolę w kształtowaniu tożsamości. Stanowi nie tylko ostrzeżenie, ale także motywuje do aktywnego sprzeciwu wobec zła i niesprawiedliwości. Jest to ciągła lekcja, która powinna wpływać na współczesne wybory polityczne i społeczne. Sprzeciwianie się bigoterii, obojętności jest obowiązkiem każdego z nas. To punkt odniesienia w dyskusjach o odpowiedzialności i prawach człowieka. Obecne realia stawiają przed pamięcią o Zagładzie nowe wyzwania, takie jak negacjonizm, powierzchowne traktowanie historii, wykorzystywanie jej celów politycznych, czy rozprzestrzenianie mowy nienawiści. Właściwa interpretacja i przekazywanie wiedzy jest kluczowe, by nie dopuścić do erozji tej pamięci. Pomimo globalnego potępienia Holokaustu i ustanowienia licznych międzynarodowych konwencji, konflikty i wojny nadal mają miejsce w różnych częściach świata.
Wymowa „SZALOM! Partytura żydowska. Gdy niebo śpiewa w jidysz” jest wyważona, przekazuje prawdę historyczną bez powodowania nadmiernego obciążenia psychicznego czy traumy u widzów.
Odpowiedni ton ułatwia młodym ludziom wczuć się w doświadczenia ofiar i świadków. Młodzieńcze wiersze Ginczanki głosiły pochwałę życia i zmysłowości, wojna spowodowała rozpad rzeczywistości. Zmieniło się wszystko, co tak bardzo kochała poetka.

„Panie, – powtarzam śpiewnie, –
wypróbuj mnie smutkiem, rozpaczą, dnem zatracenia i zguby,
lecz szczęściem już nie doświadczaj, nie przetrwam bowiem próby”.
Adam Kamiński
Spektakl realizowany w ramach projektu: ”JAK U CHAGALLA. Opowieści żydowskie”
Scenariusz i reżyseria: Ewa Staroń
Opracowanie muzyczne: Arnika Dobras i Katarzyna Falana
Spektakl realizuje Niezależna Manufaktura Taneczna
Foto: Magdalena Cydzik Światłoczuła
Przedsięwzięcie realizowane jest dzięki wsparciu w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększenia Odporności.
Komponent: Odporność i konkurencyjność gospodarki; Inwestycja A2.5.1: Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju.

