Usiadłyśmy po zagranym udanie spektaklu. Pijąc wino. Otwarte okna, światło latarni, muzyka sącząca się z górnych pięter. Sytuacja niemal idealna. Rozmowa.
Nasze działanie zatoczyło krąg i już niemal się dopełniło.
Przywiązałyśmy się do miejsca, którego wkrótce nie będziemy w stanie zarzymać.
W siermiężnej i bezdusznej polskiej rzeczywistości przestajemy mieć rację bytu. Zamykają się drzwi możliwości.
I okien na tę chwilę brak.
„Nie bój się zawracać! ” przeczytałam ostatnio w książce Pauliny Młynarskiej.
Potraktuję te słowa jak wskazówkę.
