Author name: Ewa Staroń

Antyfrenezja, czyli zmęczenie żywiołem.

Wszędzie PRACA! Pracuj nad sobą! Pracuj nad emocjami! Nad wyglądem, zdrowiem, samopoczuciem, nad finansami… To bardzo niefortunne, bo właściwie czuję wewnętrzny sprzeciw wobec życia w takim znoju. Moim wyborem jest egzystencja leniwa, bez wiecznej pracy w tle. Ostatnio złapałam się na tym, że nie mam czasu na przeżywanie, że wpadłam w wir działania i gubię przestrzeń na obecność tu i teraz, na czucie, zachwyt, delektowanie się teraźniejszością, delikatność. Znowu maszeruję w zwartym szeregu, noga przy nodze, […]

Antyfrenezja, czyli zmęczenie żywiołem. Read More »

Po premierze.

W windzie. Ale się pani odpindrzyła! — skwitowała moje piątkowe wyjście sąsiadka. Idę do teatru – odpowiedziałam – na premierę… – Sama bym poszła, ale mój mąż nie lubi, więc nie chodzę! Choć chciałabym, bo kiedyś, w liceum bardzo lubiłam teatr, wie pani? Zapadła niezręczna cisza, bo właściwie nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nie chciałam komentować, że właściwie można ten teatr w pojedynkę, lub z koleżanką. Że można zrobić coś „dla siebie” i tylko „ze sobą” z przyjemnością i czekać na te sam na sam

Po premierze. Read More »

W zielone gramy

Mama Lucia miała rękę do kwiatów, ja niekoniecznie, byłam zbyt zajęta, zbyt niecierpliwa, za mało uważna. Rośliny w domu rodzinnym rosły niezależnie ode mnie, podlewane ręką rodzicielki, a po latach, gdy już rezydowałam na swoich włościach, po prostu schły na potęgę, lub gniły. Po wszystkim lądowały w koszu. Szast – prast. Były – nie ma. I tyle. Nie miałam do nich głowy. Nie byłam przywiązana, wolałam ekscytować się bez końca przepastną czernią sceny.

W zielone gramy Read More »

Marzycielstwo:

„idealizm, fantazjowanie, ekscentryczność, dziwactwo, dziwaczność, fantazyjność, groteskowość, kuriozum, nietypowość, osobliwość, udziwnienie, wybryk natury, wymyślność, angelologia, rojenie, irracjonalizm, odcięcie od rzeczywistości, donkiszotyzm, imaginacja… „ Od chwili przyjścia na świat ciąży na nas obowiązek ocalenia własnych marzeń. To trudne. Czasem niewyobrażalnie. Marzenia są etykietowane pejoratywnie, a postawa Dyzia – marzyciela od dziecka wybijana z głów, serc, ośmieszana. Trzeba mieć ogromne pokłady siły, by jej nie zgubić, a utraconą –

Marzycielstwo: Read More »

Dojrzewanie Sam.

Pięć lat temu powstała rola jednej z Przyjaciółek z Wenus: Samanthy Black – „kobiety szalonej, uwikłanej w szalony romans, ale zawsze dobrze ubranej, z super dodatkami, seksownej …” Lubię ją, choć zawsze sprawiała mi nie lada kłopot przy interpretacji. Dlaczego? – jej życiowe credo plasuje się bardzo daleko od mojego i grając ją (na miarę możliwości autentycznie) każdorazowo przekraczam siebie. I jest to i trudne, i fascynujące jednocześnie. Mamy punkty wspólne

Dojrzewanie Sam. Read More »

MamaLu

Widzę ją z książką, na beli siana. Czytającą romans. Poważną i zadumaną. Jako zakochaną kobietę, która jest na progu życia. W sukni ślubnej. Zimą. Jako śpiewającą kołysanki młodą mamę. Zapracowaną, ale trzymającą pieczę nad rodziną. Gotującą obiady. Elegancką, z kreską na powiece i fryzurą. Aktywną, wesołą, w gronie przyjaciół. Przy telefonie. Zdradzoną. Smutną. Z papierosem. Z książką na tarasowej huśtawce. Czytającą romans. Poważną i odpowiedzialną. Dumną. Z papierosem. Z przyjaciółkami, w czasie imienin, roześmianą. Przed operacją.

MamaLu Read More »

Złota godzina.

Świta. Tkwię bez ruchu i śledzę przez firankę przechodzących ulicą ludzi. Kawa stygnie. Dolewam mleka, mieszam, upijam łyk. „O tak, tego właśnie potrzebowałam – kawy i perspektyw”- przychodzą słowa. Siedzę w ciszy, a obrazy przelatują przeze mnie jak stado dzikich gęsi. O czym myślę, co to za miejsca/ osoby/ sytuacje? Nie wiem. Nie pamiętam. Po prostu piję kawę i jestem. Pozwalam sobie na niebyt. Sycę się trwaniem bez żadnego planu. Ludzie pod oknami

Złota godzina. Read More »

Las myśli.

Nie wiem dlaczego, ale rośnie we mnie i kiełkuje powoli potrzeba przelania pewnego pomysłu na papier. Coś potężnego i nieznanego otwiera się obok, kusi i przywołuje, twierdząc, że muszę jedynie porzucić strach, zaprząc swój talent do pracy i odważnie wejść do wód przeznaczenia. Przyzywa mnie na różnych poziomach w słowach, obrazach i pieśniach, delikatnie puka do mojej duszy mówiąc: „Już czas! Bierz koronę i zasuwaj – moja panno 😉 I nie bój się, jesteś

Las myśli. Read More »

Jedenasty Jubileusz CIA.

Zastanawiacie się, co u nas, jak sobie radzimy? Nieszczególnie,  biorąc pod uwagę, że dla teatru z tzw. nurtu alternatywnego (czytaj: „radź sobie sam”) nie jest przewidziane wsparcie instytucjonalne, nie ma żadnych środków „na przetrwanie”, a tarcze to fikcja. Istniejemy tylko, gdy aktywnie działamy, gramy dla Was, prowadzimy warsztaty, realizujemy projekty. Z ludźmi, dla ludzi. W dialogu. W partnerstwie, sympatii, wspólnym dzianiu się. Jesteśmy systemem naczyń połączonych: MY i WY, nie ma żadnego tajemniczego Big

Jedenasty Jubileusz CIA. Read More »

Czterdziestka.

To były bardzo dziwne urodziny – czterdziestka Kuby. Dwa tygodnie po śmierci mamy – i, jak się domyślacie, nie byłam w nastroju zabawowym. Dźwigałam się po wielkiej stracie, a życie, wbrew mojemu nierealnemu oczekiwaniu nie stanęło w miejscu, rzeka czasu płynęła bez przeszkód i opóźnień, wraz z moim smutkiem. Emocje (różne, splątane, ambiwalentne, nieadekwatne) przychodziły falami, a ja czułam coraz większą pewność, że muszę, chcę żyć dalej mimo wszystko i tworzyć

Czterdziestka. Read More »

0
    0
    Koszyk
    Koszyk jest pustyWróć do sklepu
    Scroll to Top