historie i histerie

Ale się posunęła!

Ale się posunęła! – słyszą często kobiety w „pewnym wieku”. Nie ma sensu zaprzeczać naturze, polecam raczej wybór bramki B: ekstrawagancję akceptacji nieuniknionego. Opowiedzmy to sobie, Szanowni Państwo, bo tu nie ma żadnej tajemnicy: wszyscy zmierzamy w jednym kierunku, ku wieku. A ta część, wstydliwa i straszna, etap na S, to 1/3 i tak nie za długiego pobytu w obecnych wersjach fabrycznych. Mamy tylko to! Jedno ciało, jedno życie w jednym ciele. I dlatego nie mam zamiaru … się posuwać. […]

Ale się posunęła! Dowiedz się więcej »

Antyfrenezja, czyli zmęczenie żywiołem.

Wszędzie PRACA! Pracuj nad sobą! Pracuj nad emocjami! Nad wyglądem, zdrowiem, samopoczuciem, nad finansami… To bardzo niefortunne, bo właściwie czuję wewnętrzny sprzeciw wobec życia w takim znoju. Moim wyborem jest egzystencja leniwa, bez wiecznej pracy w tle. Ostatnio złapałam się na tym, że nie mam czasu na przeżywanie, że wpadłam w wir działania i gubię przestrzeń na obecność tu i teraz, na czucie, zachwyt, delektowanie się teraźniejszością, delikatność. Znowu maszeruję w zwartym szeregu, noga przy nodze,

Antyfrenezja, czyli zmęczenie żywiołem. Dowiedz się więcej »

PRÓBA GENERALNA

To jest ta część zawodu, która od zawsze mnie ekscytuje – PRÓBA GENERALNA, ostatni etap przed wydaniem na świat dzieła. Wszystkie te elementy procesu stawania się UWIELBIAM, zadymę, montowanie świateł, dźwięku: raz dwa, raz dwa, powiedz coś do mikrofonu, pomyłki, idziemy dalej, idziemy dalej, to się poprawi, bardziej w prawo, stań w świetle, nie kończące się poszukiwania drobnych i zawsze przydatnych gadżetów (ostatecznie wyciąganych z zakamarków magazynów), mówi się:

PRÓBA GENERALNA Dowiedz się więcej »

Po premierze.

W windzie. Ale się pani odpindrzyła! — skwitowała moje piątkowe wyjście sąsiadka. Idę do teatru – odpowiedziałam – na premierę… – Sama bym poszła, ale mój mąż nie lubi, więc nie chodzę! Choć chciałabym, bo kiedyś, w liceum bardzo lubiłam teatr, wie pani? Zapadła niezręczna cisza, bo właściwie nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nie chciałam komentować, że właściwie można ten teatr w pojedynkę, lub z koleżanką. Że można zrobić coś „dla siebie” i tylko „ze sobą” z przyjemnością i czekać na te sam na sam

Po premierze. Dowiedz się więcej »

W zielone gramy

Mama Lucia miała rękę do kwiatów, ja niekoniecznie, byłam zbyt zajęta, zbyt niecierpliwa, za mało uważna. Rośliny w domu rodzinnym rosły niezależnie ode mnie, podlewane ręką rodzicielki, a po latach, gdy już rezydowałam na swoich włościach, po prostu schły na potęgę, lub gniły. Po wszystkim lądowały w koszu. Szast – prast. Były – nie ma. I tyle. Nie miałam do nich głowy. Nie byłam przywiązana, wolałam ekscytować się bez końca przepastną czernią sceny.

W zielone gramy Dowiedz się więcej »

Marzycielstwo:

„idealizm, fantazjowanie, ekscentryczność, dziwactwo, dziwaczność, fantazyjność, groteskowość, kuriozum, nietypowość, osobliwość, udziwnienie, wybryk natury, wymyślność, angelologia, rojenie, irracjonalizm, odcięcie od rzeczywistości, donkiszotyzm, imaginacja… „ Od chwili przyjścia na świat ciąży na nas obowiązek ocalenia własnych marzeń. To trudne. Czasem niewyobrażalnie. Marzenia są etykietowane pejoratywnie, a postawa Dyzia – marzyciela od dziecka wybijana z głów, serc, ośmieszana. Trzeba mieć ogromne pokłady siły, by jej nie zgubić, a utraconą –

Marzycielstwo: Dowiedz się więcej »

Dojrzewanie Sam.

Pięć lat temu powstała rola jednej z Przyjaciółek z Wenus: Samanthy Black – „kobiety szalonej, uwikłanej w szalony romans, ale zawsze dobrze ubranej, z super dodatkami, seksownej …” Lubię ją, choć zawsze sprawiała mi nie lada kłopot przy interpretacji. Dlaczego? – jej życiowe credo plasuje się bardzo daleko od mojego i grając ją (na miarę możliwości autentycznie) każdorazowo przekraczam siebie. I jest to i trudne, i fascynujące jednocześnie. Mamy punkty wspólne

Dojrzewanie Sam. Dowiedz się więcej »

MamaLu

Widzę ją z książką, na beli siana. Czytającą romans. Poważną i zadumaną. Jako zakochaną kobietę, która jest na progu życia. W sukni ślubnej. Zimą. Jako śpiewającą kołysanki młodą mamę. Zapracowaną, ale trzymającą pieczę nad rodziną. Gotującą obiady. Elegancką, z kreską na powiece i fryzurą. Aktywną, wesołą, w gronie przyjaciół. Przy telefonie. Zdradzoną. Smutną. Z papierosem. Z książką na tarasowej huśtawce. Czytającą romans. Poważną i odpowiedzialną. Dumną. Z papierosem. Z przyjaciółkami, w czasie imienin, roześmianą. Przed operacją.

MamaLu Dowiedz się więcej »

Złota godzina.

Świta. Tkwię bez ruchu i śledzę przez firankę przechodzących ulicą ludzi. Kawa stygnie. Dolewam mleka, mieszam, upijam łyk. „O tak, tego właśnie potrzebowałam – kawy i perspektyw”- przychodzą słowa. Siedzę w ciszy, a obrazy przelatują przeze mnie jak stado dzikich gęsi. O czym myślę, co to za miejsca/ osoby/ sytuacje? Nie wiem. Nie pamiętam. Po prostu piję kawę i jestem. Pozwalam sobie na niebyt. Sycę się trwaniem bez żadnego planu. Ludzie pod oknami

Złota godzina. Dowiedz się więcej »

Las myśli.

Nie wiem dlaczego, ale rośnie we mnie i kiełkuje powoli potrzeba przelania pewnego pomysłu na papier. Coś potężnego i nieznanego otwiera się obok, kusi i przywołuje, twierdząc, że muszę jedynie porzucić strach, zaprząc swój talent do pracy i odważnie wejść do wód przeznaczenia. Przyzywa mnie na różnych poziomach w słowach, obrazach i pieśniach, delikatnie puka do mojej duszy mówiąc: „Już czas! Bierz koronę i zasuwaj – moja panno 😉 I nie bój się, jesteś

Las myśli. Dowiedz się więcej »

Jedenasty Jubileusz CIA.

Zastanawiacie się, co u nas, jak sobie radzimy? Nieszczególnie,  biorąc pod uwagę, że dla teatru z tzw. nurtu alternatywnego (czytaj: „radź sobie sam”) nie jest przewidziane wsparcie instytucjonalne, nie ma żadnych środków „na przetrwanie”, a tarcze to fikcja. Istniejemy tylko, gdy aktywnie działamy, gramy dla Was, prowadzimy warsztaty, realizujemy projekty. Z ludźmi, dla ludzi. W dialogu. W partnerstwie, sympatii, wspólnym dzianiu się. Jesteśmy systemem naczyń połączonych: MY i WY, nie ma żadnego tajemniczego Big

Jedenasty Jubileusz CIA. Dowiedz się więcej »

Czterdziestka.

To były bardzo dziwne urodziny – czterdziestka Kuby. Dwa tygodnie po śmierci mamy – i, jak się domyślacie, nie byłam w nastroju zabawowym. Dźwigałam się po wielkiej stracie, a życie, wbrew mojemu nierealnemu oczekiwaniu nie stanęło w miejscu, rzeka czasu płynęła bez przeszkód i opóźnień, wraz z moim smutkiem. Emocje (różne, splątane, ambiwalentne, nieadekwatne) przychodziły falami, a ja czułam coraz większą pewność, że muszę, chcę żyć dalej mimo wszystko i tworzyć

Czterdziestka. Dowiedz się więcej »

Pomiędzy

Wiecie jak to jest, utknąć pomiędzy? Wyczekiwać niecierpliwie na zmianę, która umożliwi ruch? Od miesięcy trwam w zawieszeniu. Korzystam z każdej chwili i możliwości tworzenia, ale to krople w morzu moich potrzeb. Incydenty rzadkie i cenne, ale nie da się na nich zbudować przyszłości. Szukam alternatyw, choć to trudne, bo kocham swoją pracę i mam dobre życie. Nie potrafię wszystkiego zostawić i iść dalej bez żalu i z uśmiechem na ustach. Nie jestem gotowa na odpuszczenie, jeszcze stoję na posterunku i walczę, choć

Pomiędzy Dowiedz się więcej »

Macierz sprawdziła się bez zarzutu.

Marzec jest trudny. Pełen wspomnień. Zawirowań nie tylko pogodowych. Ludzkich wahań. Nastrojów. Eteryczności, łez i liryki. Pełen Mamy. Brak mi jej. W prostej codzienności, piciu kawy, wyglądaniu przez kuchenne okno, rysowaniu kreski na powiece. Tęsknię za „zjesz coś?”, plotkowaniem, atakami śmiechu i niekończącymi się dyskusjami o książkach. Za byciem w światach równoległych. Dalekich, ale spójnych. Miałyśmy dużo wspólnego (nie tylko DNA) i równie bardzo byłyśmy podzielone. Te podobieństwa i różnice, których dziś każdej mi brak,

Macierz sprawdziła się bez zarzutu. Dowiedz się więcej »

Reconnected, cz.1

Nie jesteśmy już dziećmi ziemi. Żyjący zwłaszcza w dużych aglomeracjach staliśmy się odłączeni od natury, uwięzieni w betonowych dżunglach i wirtualnej rzeczywistości. Przestajemy czuć się częścią przyrody i energii kosmosu. Staliśmy się obojętni na to, co żyje obok. Zatraciliśmy przyjemne odczucie chodzenia boso po trawie, taplania w błocie, przytulania do drzew, oddychania pełną piersią, zachwytu nad krajobrazem. Przechodzimy obok, bez większego zainteresowania. Beznamiętnie. Bezrefleksyjnie. Nie zdając sobie sprawy, że to „odłączenie” jest

Reconnected, cz.1 Dowiedz się więcej »

0
    0
    Koszyk
    Koszyk jest pustyWróć do sklepu
    Przewijanie do góry